Puls Žwiata
Wtorek, 19 pa╝dziernika 2021www.puls-swiata.pl
Puls Žwiata


Raport: Turcja

Włochy: porzucone dzieci

Mołdawia i Naddniestrze:

Mołdawia i Naddniestrze: widok przez rzekę

Bia┼éoru┼Ť: Alaksandar Milinkiewicz

Andora - liliput w Pirenejach

Oblicza Gruzji

Wybory w Peru

Strefa Kultury:
Literatura

Teatr

Kino

Muzyka

Wystawa

Kanon

BIBLIOTEKA:
LINKI

KSIĄŻKI

DOKUMENTY

GALERIA FOTO

 
ZALOGUJ



Oblicza Gruzji

KRAINA SYMBOLI U STÓP MKINWARTSWERI
Autor: Olga Mielnikiewicz

Gruzja - czasem wydaje si─Ö, ┼╝e jedno z najpi─Ökniejszych miejsc na ┼Ťwiecie... Zarazem jednak rozchwiane polityczn─ů niestabilno┼Ťci─ů, etnicznymi niesnaskami i ekonomiczn─ů mizeri─ů.

KRAINA SYMBOLI U STÓP MKINWARTSWERI 1
Ruiny zamku w Chertwisi. Fot. Olga Mielnikiewicz
KRAINA SYMBOLI U STÓP MKINWARTSWERI 2
Wn─Ötrze salonki Stalina. Fot. Olga Mielnikiewicz
KRAINA SYMBOLI U STÓP MKINWARTSWERI 3
Droga na Kazbek... Fot. Olga Mielnikiewicz

„Powracaj─ůc z dalekich krajów, i s┼éuchaj─ůc turkotu poci─ůgu, rozkoszujemy si─Ö rado┼Ťci─ů powrotu do domu. A zw┼éaszcza rado┼Ťci─ů opowiedzenia wszystkiego. Mogli­by┼Ťmy ca┼ée dnie opowiada─ç, pisa─ç grube ksi─ů┼╝ki, wyg┼éasza─ç odczyty, opisywa─ç wszystko, co widzieli┼Ťmy – rzeczy pi─Ökne, dziwne i przera┼╝aj─ůce. Cho─çby po to, by opowie­dzie─ç o tym przyjacio┼éom, warto by┼éo znie┼Ť─ç tyle trudów.
Jakie┼╝ to dziwne. Ledwie wcho­dzimy do domu, a ju┼╝ d┼éuga historia zamiera w nas. Opowiada­my dwa lub trzy szczegó┼éy i to wszystko. Milkniemy, jakby┼Ťmy nie mieli ju┼╝ nic do powiedzenia. Gdzie si─Ö podzia┼éy romantyczne przygody, niebezpiecze┼ästwa, ta­jemnice, spotkania, z których ta­cy byli┼Ťmy dumni? Czy nic z nich nie pozosta­┼éo? (…) A przecie┼╝ ka┼╝dy ┼Ťwit, zmierzch, noc spoczywa w nas, nietkni─Öty, nasycony znaczeniem. Ale gdy teraz opowiadamy o nich – có┼╝ za gorzka niespodzianka – wydaj─ů si─Ö powszednie, obce, nudne i nikt nie chce nas s┼éucha─ç, nawet matka. (…). Wtedy zaczynamy rozumie─ç, ┼╝e te wspomnienia, tak dla nas wa┼╝­ne, dla wszystkich innych s─ů s┼éo­wami pustymi, tylko s┼éowami. (…) I wtedy nagle zdajemy sobie spra­w─Ö, jak wy┼é─ůcznie dla nas jest wa­┼╝ne to, co si─Ö nam zdarza.”

Dino Buzzati

Wszystko zacz─Ö┼éo si─Ö od Tatiany. Mgliste plany podró┼╝y do Gruzji nabra┼éy przyspieszenia, gdy otrzyma┼éam e-maila: „Przyje┼╝d┼╝aj”.Tania jest lekarzem-radiologiem. Pracuje w szpitalu miejskim w Tbilisi. W wolnym czasie szefuje Zwi─ůzkowi Polonii Medycznej w Gruzji. Mieszka kilkana┼Ťcie kroków od Tavisuplebis moedani – Placu Wolno┼Ťci, na którym w maju 2005 roku prezydent Bush przemawia┼é do stupi─Ö─çdziesi─Öciotysi─Öcznego, wiwatuj─ůcego t┼éumu i naprzeciwko siedziby prezydenta Michaila Saakaszwilego. Dzi┼Ť entuzjazm ró┼╝anej rewolucji dawno ju┼╝ opad┼é, Saakaszwili nie jest dla rodaków tym m┼éodzie┼äcem, który obali┼é star─ů klik─Ö. Gruzja nie rozkwit┼éa. I to wida─ç – w oczach ludzi, w ich s┼éowach, i tak po prostu – na ulicach.

W podwórzu, przy ulicy Leonidzie 10 mie┼Ťci si─Ö te┼╝ gabinet medyczny pani Kurczewskiej, który zaj─Ö┼éam na czas pobytu w Gruzji. Charakterystyczne gruzi┼äskie podwórze: drewniane balkony, rze┼║bione balustrady, pn─ůcza winoro┼Ťli, sznury z bielizn─ů, wygrzewaj─ůce si─Ö koty, starsze, przysadziste, odziane w czer┼ä handlarki, tarasuj─ůce bram─Ö owocowymi skrzyniami... Arbuzy, ┼Ťwie┼╝e figi, ┼Ťliwki. Codziennie rano kupuj─Ö wypieszczone gruzi┼äskim s┼éo┼äcem owoce u nich, bo s─ů ju┼╝ „swoje”, codziennie te same, znam je ju┼╝ i one mnie te┼╝. Wiedz─ů, ┼╝e mieszkam u Tani. Wiedz─ů, jak si─Ö nazywam, sk─ůd jestem, po co. One wszystko wiedz─ů. To taki rytua┼é. Za ka┼╝dym razem, odliczaj─ůc dwa lari, s┼éysz─Ö Spasiba krasawica.

Gabinet Tani to jednocze┼Ťnie miejsce spotka┼ä Polonii. W pokoju go┼Ťcinnym kominek, na ┼Ťcianach historyczne mapy Polski, krzy┼╝, polskie god┼éo i stary, zepsuty aparat do USG, który otrzyma┼éa w darze od polskiego szpitala, dzisiaj raczej ju┼╝ do niczego nieprzydatny zawalidroga. Kasety i p┼éyty z polsk─ů muzyk─ů, ┼Ťpiewniki z patriotycznymi pie┼Ťniami i polskie ksi─ů┼╝ki. Tatiana ┼Ťwietnie mówi po polsku, jej syn Dima te┼╝ nie┼║le sobie radzi, mimo ┼╝e nigdy nie by┼é w Polsce.

Tania cieszy si─Ö z ka┼╝dego go┼Ťcia z Polski i anga┼╝uje wszystkich swoich znajomych i przyjació┼é porozrzucanych po ca┼éej Gruzji w pomoc podró┼╝uj─ůcym. Wkrótce po moim przyje┼║dzie proponuje mi wyjazd na kilka dni do Kumysi, na dacz─Ö jej przyjació┼é Walentyny i Bori. Tania odpoczywa tam prawie w ka┼╝dy weekend. Do Kumysi je┼║dzi si─Ö te┼╝ za┼╝y─ç k─ůpieli w jeziorze z oczen poleznym b┼éotem siarkowym. Jak posmarujesz ca┼ée cia┼éo czarnym jak smo┼éa mu┼éem, zawieraj─ůcym sierowodorod i inne minera┼éy, to wszystkie bolezni pójd─ů precz, a na dodatek skóra stanie si─Ö delikatna jak jedwab.

Kumysi to letniskowa dziura oddalona 25 kilometrów od Tbilisi. Docieram tam dopiero na trzeci dzie┼ä taksówk─ů, bo nikt na dworcu Didube nie umie powiedzie─ç, sk─ůd odje┼╝d┼╝aj─ů autobusy. Za to nie ma problemu z nabyciem zapasów ┼╝ywno┼Ťci i co najwa┼╝niejsze spirytusu, z którego po rozcie┼äczeniu b─Ödzie du┼╝o wódki. Podziargany taksiarz nie bardzo wie jak jecha─ç, za to opowiada ciekawe historie. W telewizji mówili ostatnio o 75-letniej kobiecie, która ┼╝ywi┼éa si─Ö kor─ů sosnow─ů, umar┼éa z g┼éodu, nie mia┼éa nikogo. Taka bieda, ┼╝e desperaci morduj─ů nawet dla 3 lari (1,5 dolara). On te┼╝ bardzo narzeka, pojecha┼éby mo┼╝e do Moskwy albo Kijowa na zarobek, ale nie zostawi ┼╝ony i dzieci.

W Kumysi w uszy uderza cisza. Wie┼Ť gnije, psuje si─Ö, niszczeje, zapada, strasz─ů niegdy┼Ť szklane oczodo┼éy okien. Kurz, py┼é, woko┼éo jeziora ┼éyse pagórki – s┼éo┼äce wyjad┼éo wszelk─ů ro┼Ťlinno┼Ť─ç. Sprawia wra┼╝enie wymar┼éej, opuszczonej. Atmosfera w niczym nie przypomina uzdrowiskowej. Jednak tu i ówdzie tl─ů si─Ö ┼Ťlady ┼╝ycia. S─ů ludzie – znajoma Tatiany, do której idziemy po ser. Pozwala mi wej┼Ť─ç na drzewo i narwa─ç fig. S─ů ju┼╝ dojrza┼ée, jest koniec sierpnia. Do kolejnej s─ůsiadki idziemy po ┼╝yw─ů g─Ö┼Ť. Boria wybiera dorodn─ů i goni j─ů po ca┼éym podwórku. B─Ödzie zupa na g─Ösinie. Jest te┼╝ sklepikarka, która za kilka butelek wody mineralnej i coca-coli zdziera „jak za zbo┼╝e”. Przecie┼╝ napoje trzeba dowie┼║─ç z Tbilisi, to kosztuje – a ja na pewno jestem z tej grupy Amerykanów, co to biwakuj─ů w Kumysi, tych sta─ç na wszystko.

– Zobaczy┼éem, zakocha┼éem si─Ö i po trzech miesi─ůcach byli┼Ťmy ma┼é┼╝e┼ästwem – mówi Boria. – I tak do dzi┼Ť... Wala i Boria przyjechali z Ukrainy, ale korzenie zapu┼Ťcili w Gruzji. Dochowali si─Ö wnuków. Mimo to, Boria nauczy┼é si─Ö gruzi┼äskiego, natomiast Wala nie.

Po zmroku urz─ůdzamy wieczerink─Ö, oczywi┼Ťcie po gruzi┼äsku – z ta┼äcem, p┼éaczem, ┼Ťmiechem i objadaniem si─Ö g─Ösi─ů, chaczapuri – plackami pszennymi z wtopionym serem su┼éguni, lobio – fasol─ů na zimno z czosnkiem, tkemali – sosem z dzikich ┼Ťliwek. Do popicia czacza – siedemdziesi─Öcioprocentowy bimber z winogron.
Kraina ┼Ťwi─Ötego Jerzego

Tania zadzwoni┼éa do Gorana Kaperskiego i umówi┼éa nas. Jad─Ö wi─Öc marszrutk─ů do Acha┼écyche w okr─Ögu Samtsche-D┼╝awachetia. Goran Kaperski – prezes Zwi─ůzku Polonii Gruzji Po┼éudniowej – nie mówi po polsku. Urodzi┼é si─Ö ju┼╝ tutaj, w Gruzji, za to jego córka Helena, o kruczoczarnych w┼éosach i oczach jak spodki, 24-letnia absolwentka medycyny, mówi bardzo dobrze w j─Özyku pradziadów – i nauczy┼éa si─Ö tej sztuki w raptem osiemna┼Ťcie miesi─Öcy!

Dom Polski w Acha┼écyche to pi─Öknie wyremontowany budynek, z telewizj─ů satelitarn─ů, komputerem, drukark─ů, skanerem. Jest tu i sala do nauki j─Özyka polskiego, i mapy, zdj─Öcia, portrety s┼éawnych postaci historycznych, nowe podr─Öczniki. J─Özyka polskiego uczy pani Genia Czerwi┼äska, starsza kobieta spod Wroc┼éawia. Prezes Kaperski te┼╝ ma tu swój gabinet. Wystarczy┼éo kilka lat, by to osi─ůgn─ů─ç. Dzi┼Ť Zwi─ůzek Polonii Gruzji Po┼éudniowej liczy oko┼éo pi─Ö─çdziesi─Öciu cz┼éonków.

Helena s┼éu┼╝y za przewodnika po Gruzji, jej duchowo┼Ťci. Zna liczb─Ö wszystkich ko┼Ťcio┼éów pod wezwaniem ┼Ťwi─Ötego Jerzego w kraju (365), potrafi opowiedzie─ç wszystkie chyba legendy o gruzi┼äskich ┼Ťwi─Ötych – istna encyklopedia gruzi┼äskiego prawos┼éawia. Ojciec mówi, ┼╝e jest bogowieriuszcza. Moja wizyta w Acha┼écyche zbiega si─Ö z wielkim religijnym ┼Ťwi─Ötem Mariamoba (Wniebowzi─Öcie Naj┼Ťwi─Ötszej Maryi Panny). W prawos┼éawnej Gruzji wypada ono 28 sierpnia. Jak wszyscy wierz─ůcy i Helena po┼Ťci wi─Öc od 14 do 27 sierpnia, jak nakazuj─ů regu┼éy. To post uspienski (uspienie – wniebowst─ůpienie): ┼╝adnego mi─Ösa i ani kropli wódki.
W niedziel─Ö idziemy do cerkwi. Tutejsza cerkiew jest pi─Öknie ozdobiona freskami. To rzadko┼Ť─ç – wn─Ötrza wi─Ökszo┼Ťci gruzi┼äskich cerkwi za czasów Zwi─ůzku Radzieckiego zamieniono w magazyny, schrony, cokolwiek, byle odrze─ç je z sakralnego charakteru. Freski pokrywano bielonym wapnem. Po upadku tylko w nielicznych podj─Öto prace nad odtworzeniem malowide┼é. Równie┼╝ ikonostas sk┼éada si─Ö z zaledwie jednego rz─Ödu ikon – skromnie, wzi─ůwszy pod uwag─Ö przebogate rosyjskie ikonostasy. W tym przypadku jednak wynika to z faktu, ┼╝e w Gruzji nigdy nie by┼éo ikonoklazmu.

Rozgl─ůdam si─Ö po ┼Ťcianach. Jest ┼Ťwi─Öta królowa Tamara, jej dziadek – Dawid Budowniczy, ┼Ťwi─Öta Nino, pierwsza kobieta-aposto┼é na terenie Gruzji. Ta trójca jest tu wszechobecna – w cerkwiach, rozmowach, przewodnikach, poematach, legendach. Tak jak sam patron Gruzji, ┼Ťwi─Öty Jerzy. W ka┼╝dej gruzi┼äskiej rodzinie musi by─ç przynajmniej jeden Jerzy i jedna Nino.

Ka┼╝da wchodz─ůca do cerkwi kobieta powinna mie─ç na g┼éowie chustk─Ö. Podobnie, powinna mie─ç te┼╝ spódnic─Ö. Spodnie uniemo┼╝liwiaj─ů mi uczestniczenie w obrz─Ödzie b┼éogos┼éawie┼ästwa olejem. Nawet, gdy okr─Öcam si─Ö w pasie po┼╝yczon─ů chust─ů, starsze kobiety kr─Öc─ů g┼éowami i s┼éysz─Ö, ┼╝e nie lzia.

Tutejsze nabo┼╝e┼ästwa maj─ů w sobie zarazem co┼Ť z towarzyskiego spotkania, jak i z misterium. Jeszcze na chwil─Ö przed nabo┼╝e┼ästwem wierni przesuwaj─ů si─Ö, wchodz─ů, wychodz─ů, rozmawiaj─ů. Na co dzie┼ä, widz─ůc cerkiew nawet z daleka, ┼╝egnaj─ů si─Ö. Gdy do niej jednak przychodz─ů, wnosz─ů gwar. Dopiero w chwili, kiedy zaczyna si─Ö ceremonia, nagle zastygaj─ů w rozmodleniu i skupieniu. Zmiana zachodzi b┼éyskawicznie. Za chwil─Ö pó┼émrok roz┼Ťwietl─ů cienkie, woskowe ┼Ťwieczki, które na pocz─ůtku wszyscy trzymaj─ů w r─Ökach, a potem zostawi─ů zagrzebane w drobnym piasku specjalnych ┼Ťwieczników. Wszystko przy akompaniamencie dostojnych, refleksyjnych, medytacyjnych wr─Öcz chora┼éów...

Jak wi─Ökszo┼Ť─ç cerkwi w Gruzji, ta w Acha┼écyche stoi na wzgórzu. Budowniczowie monastyrów i cerkwi jakby celowo chcieli je odizolowa─ç od ludzkiej wrzawy, codziennej prza┼Ťnej krz─ůtaniny, wielkiego ┼Ťwiata, wy┼Ťwiechtanych fraz, masowych rozrywek i pustych gestów... „Im droga trudniejsza, tym wiara silniejsza” – cytuje gruzi┼äskie przys┼éowie Helena.

Do m─Öskiego monastyru w Czule jechali┼Ťmy ┼éazikiem trzy godziny, do Safary dwie. To musia┼é by─ç ┼éazik, bo ┼╝aden samochód osobowy, autobus czy marszrutka tam nie dojad─ů. W takich w┼éa┼Ťnie górskich, po┼éo┼╝onych na uboczu klasztorach – jak Czule, Safara, Zarzma – zachowa┼éy si─Ö przepi─Ökne freski i ikony. W Zarzmie sympatyczny mnich otwiera nam krypt─Ö z czaszkami mnichów, bierze jedn─ů do r─Öki i obja┼Ťnia, sk─ůd wzi─Ö┼éy si─Ö szwy w kszta┼écie krzy┼╝a na ko┼Ťciach czaszki. – To cud, bo te szwy pojawia┼éy si─Ö w momencie wy┼Ťwi─Öcenia diakona na ksi─Ödza – t┼éumaczy.

S─ů te┼╝ szcz─ůtki ludzkie z X wieku, które nie uleg┼éy rozk┼éadowi – tak zwane nietlennyje moszczi. Tury┼Ťci mog─ů jednak zobaczy─ç wy┼é─ůcznie ich do nogi, do ┼éydek. Reszta cia┼éa skryta jest w komorach grobowych. Na cmentarzach Kaukazu istniej─ů podobno warunki sprzyjaj─ůce naturalnej mumifikacji. Takie szcz─ůtki s─ů tu powszechnie uwa┼╝ane za ┼Ťwi─Öte. Dlaczego nie mo┼╝na zobaczy─ç zmumifikowanych oblicz? Biskup nie da┼é pozwolenia. To sfera sacrum.

Helena obdarowuje mnie religijn─ů bransolet─ů z ukrytymi w niej psalmami Dawida. Wielu Gruzinów takie nosi. Jeden psalm ma chroni─ç przed grzechem, drugi ma charakter dzi─Ökczynny.

Dusz─ů Gruzji wino, a dusz─ů wina – toast

Spulchnię ziemię na zboczu i pestkę winogron w niej złożę,
a gdy winnym owocem gronowa obrodzi mi wi─ç,
zwo┼éam wiernych przyjació┼é i serce przed nimi otworz─Ö...
Bo doprawdy - czy┼╝ warto inaczej na ziemi tej ┼╝y─ç? (...)
Bułat Okudżawa

Kto wie, czy gdyby w ┼╝y┼éach Bu┼éata Okud┼╝awy nie p┼éyn─Ö┼éa krew gruzi┼äsko-ormia┼äska, potrafi┼éby tak odda─ç nastrój zabawy Gruzinów. Tutejsze uczty niewiele maj─ů wspólnego z pija┼ästwem czy ob┼╝arstwem. Wstyd pa┼Ť─ç pod stó┼é. Ka┼╝da biesiada ma swojego wodzireja. Jest nim tamada, starszy wiekiem, szczególnie powa┼╝any m─Ö┼╝czyzna, który inicjuje i wznosi toasty. S─ů toasty obowi─ůzkowe, zgodne z wielowiekow─ů tradycj─ů i regu┼éami, na przyk┼éad za Gruzj─Ö, za przodków, rodzin─Ö, mi┼éo┼Ť─ç, przyja┼║┼ä, go┼Ťci... Za go┼Ťci pije si─Ö szczególnie cz─Östo, wys┼éawiaj─ůc ich pod niebiosa. Go┼Ť─ç musi poczu─ç si─Ö wyj─ůtkowy i wspania┼éy.


JeÂli chcesz przeczytaŠ ca│y artyku│ zaloguj siŕ
JeÂli nie posiadasz konta, zarejestruj siŕ

wersja do wydruku



AktualnoÂci:
Japońskie fascynacje...
Koreańska awangarda ...
Akustyczna Marika...
Wszystkie wojny fotor...
Naga prawda o pilotac...

Kapela ze Wsi Warszawa

Kimar Studio

wypady.pl

Puls Swiata (C)2003